Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ludzie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ludzie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 16 września 2014

The art of learning

I don't remember the last time I wrote something on my blog, nevermined. Tody a bit o simple creativity and art. Please look at the picture below:


What can it be? Please do not try to find some extra words, do not think to much. It is really simple. Ok, look once again and stop reading...... Simple, isn't it!?!? My 3 years old son showed it to me after some supper few weeks ago and asked me what I think it could be. He noticed very quickly that I think too much and explained me that this is................................ a pig. I looked at him and just smiled.
Children help us to be pleased with things we just simple ignore. I try to be openminded and learn as much as possible from the special relationships I have especially with my children.

poniedziałek, 10 czerwca 2013

The right way - people first.

If you work with wimps who take everything personally, do not want to change their minds, are close for modifications and extensions and are scared of thinking about changing something then don't forget this:

PUT PEOPLE FIRST. 

Maybe the step you wanted to take was to big? Maybe there is a better way to explain something? Be smart and find another way, the RIGHT WAY to hack the wimp.

wtorek, 5 czerwca 2012

CodeRetreat w Berlinie

Bardzo sie ciesze, ze kolejny raz moglem wziac udzial w CodeRetreat (CR). Sa to warsztaty integrujace ludzi pracujacych jakkolwiek z kodem. Wedlug mnie dobrym polskim tlumaczeniem "Code Retreat" bedzie: "Rekolekcje dla programistow". CR stwarza mozliwosc do pomedytowania nad kodem, do wymiany refleksji nad jego stanem, do podjecia postanowien, do zmiany myslenia i wreszcie do uczenia sie od siebie nawzajem. Poza hardskillami w naturalny sposob uczysz sie softskilli. Pair programming, zmiana w parach co sesje, retrospekcje, wspolny obiad bez pospiechu - to wszystko sprzyja interakcji.
Tak bylo i tym razem. Dzieki zapalencom (no bo jak nazwac osoby zjezdzajace sie i to w niedziele po to zeby caly dzien razem kodowac) oraz sponsorom: @nokia@crealytics, @klosebrothers udaly sie kolejne rekolekcje. Bardzo ciekawa relacje mozna przeczytac na blogu Staszka.

piątek, 25 maja 2012

Praktyki nie-studenckie w KEEP CODING

Nie obejdzie sie bez wyjasnienia, ze poleglem kolejny raz na metodzie "malej lyzeczki", czy jak kto woli "metodzie malych kroczkow". Regularnosc to cos co caly czas walczy we mnie z tym co nazywam spontanicznoscia choc jest to w duzej czesci mieszanka lenistwa i slabej woli. Post na blogu po miesiecznej przerwie jest tego dobrym przykladem szczegolnie, ze sie dzialo.

Oto przez dwa tygdnie mialem na praktyce ucznia technikum informatycznego, osobe z rodziny po stronie mojej zony, Adriana. Jako, ze ostatnio bywam duzo w Polsce zazachodniej polaczylem oferte praktycznej nauki zawodu z "wycieczka" krajoznawcza co sie dobrze sprawdzilo.

Najbardziej zalezalo mi na odkryciu prawdziwej pasji ucznia czyli tego co tak naprawde lubi robic oraz poszerzeniu jego horyzontu czyli pokazaniu co robic moze. Ostatecznie sie okazalo, ze jak na razie pracy z softem to nie lubi. O wile bardziej woli hardware i to w wersji hard -  szczegoly pomijam. I dobrze, karty zostaly odkryte i latwiej bylo reszte ustawic. 
Czy to co dzsiaj nie jest twoja pasja moze byc nia jutro? Znasz odpowiedz na to pytanie. Czy mozna robic cos bez pasji? - tu tez nie musze podpowiadac. Ostanio jeden ze znajomych opowiadzial mi o nowej osobie w swojej pracy (software) ktora to wybrala kierunek informatyczny studiow ze wzgledow ekonomicznych. Dzis nie ma problemu ze znalezieniem dobrej pracy i nie musi pracowac po pracy co pozwala jej na zajecie sie swoja prawdziwa pasja. Tak tez mozna :)
Kolejna istotna kwestia to swiadomosci, ze jesli koniec swiata nie nadejdzie po Euro 2012, a nawet w 2015 to trzeba bedzie na tym swiecie jakos zyc i cos robic. Ta wlasnie swiadomosc, moze zmotywowac do dzialania dzisiaj, do malych kroczkow lub jak to mowil jeden z moich wykladowcow, malej lyzeczki co jest jednym z wysoce skutecznych sposobow na dojscie do celu. O tak... cel... do niego mozna isc, mozna go miec lub tez nie, itp. Wiec ja jako starszy brat przedstawilem kilka celow, kilka gor, ktore czekaja na zdobycie. Piekna rzecza jest moc dzielic sie swoim doswiadczeniem i pomagac innym zdobywac gory, ktore przed nimi stoja. Dla mnie to byla podroz w przeszlosc, dla Adriana w przyszlosc, odbyla sie co ciekawe w terazniejszosci.

Wszystko przeplatany bylo roznymi zadaniami zwiazanymi z programowaniem od prostych stronek w html i javascripcie po gierki w JavaME. Zaliczylismy tez wyklad na JUGu o CauchDB, kilka wyjsc na bronka i jakis sport. Przy okazji wielkie podziekowania Marcinowi Stachniukowi za kursik JavaME, intro do yarba mate i cala pomoc w indoktrynacji praktykanta.

Tu bardzo spodobala mi sie propozycja przyuczenia do blogowania, twittowania, blipowania, itd jako sposobu dzielenia sie wiedza. Przy okazji nastepnych praktyk zastosuje ten pomysl.

czwartek, 19 kwietnia 2012

Ubezpieczenie od NNW

Temat na kabaret. Wyobrazcie sobie, ze dzwoni do mnie jakas osoba z ING i oferuje mi pewna oferte. Z nudow zgadzam sie na jej przedstawienie. I oto co sie dzieje. Ja, jeszcze niedawno kwiat polskiej mlodziezy slysze, ze za 3 zlote miesiecznie w razie smierci dostane 20.000, za 5 zl miesiecznie 25.000, za... a za 21 zl miesiecznie 150.000 z mozliwoscia rozszerzenia oferty jakbym na przyklad zginal w wypadku samochodowym lub poniosl nagla smierc. Swietnie! "I jak podoba sie Panu nasza oferta" - uslyszalem na koniec. I tu poprosilem pania o chwile cierpliwosci bo potrzebowalem sie zastanowic jak moglbym umrzec. Zaczalem sobie wyobrazac te 21 zl miesiecznie w kombinacji z zawalem podczas pracy lub ewentualnie bardziej spektakularnie - w zderzeniu czolowym z tirem, hmmm. A moze 5 zl miesiecznie i zostac rozwalonym na pasach. No ale po co tak hardcorowo od razu. Moze jednak jakies uszczerbki na zdrowiu. I tu pytam pania o to co sie stanie jak zlamie noge ale nie bedzie trwalego uszczerbku na zdrowiu. Ton glosu mojej rozmowczyni posmutnial. Oznajmila mi ze niestety w takim przypadku nic nie dostane, ale....! I tu sie ozywila, ale jakby to bylo taki zlamanie ze wyladuje w szpitalu i w ciagu 180 dni amputuja mi konczyne to jest szansa! Co za oferta! Tylko brac!
W sumie jestem najbardziej pod wrazeniem sposobu jej przedstawienia. Ciekawe czy to jakis nowy rodzaj marketingu czy moza pani ktora mi to przedstawiala dzwoni na zmiane raz z oferta ubezpieczenia, a raz z najnowszym abonamentem kablowki. Jedno jest pewne zrobila na mnie duuuuze wrazenie.

środa, 7 marca 2012

water-scrum-fall to norma

Goraco polecam tekst o water-scrum-fall oraz dyskusje czytelnikow jakie mozna znalezc pod artykulem na infoq.

Zajawka na infoq
http://www.infoq.com/news/2011/12/water-scrum-fall-is-the-norm

Tekst w sdtims
http://www.sdtimes.com/content/article.aspx?ArticleID=36195&page=3

Opracowanie
http://www.cohaa.org/content/sites/default/files/water-scrum-fall_0.pdf



Crowdsourcing w tlumaczeniach

Jakis czas temu zabralem sie za tlumaczenie opowiadania na temat Real Options. Jest to swietny przyklad crowdsourcingu i sily jaka mozna uzyskac z spolecznego zaangazowania ludzi. Nie jest to w sumie nic nowego, m.in. OSS od dawna powstaje w podobny sposob. Samo pojecie nie podoba mi sie. Owszem jest cool, jest marketingowe jednak gubi sie w nim istota. W tlumie najcenniejsze sa jego skladowe, ludzie. Mozliwosc czerpania z ich wiedzy i doswiadczenia - nieoceniona plastycznosc mysli, ciagla krytyka oraz dostepnosc 24/7. Wiec na potrzeby marketingu crowdsourcing, a jak dla mnie to ludzie.

O estymacji

Koncze pisac specyfikacje, a co sie z tym wiaze zblizam sie do aktualizacji wstepnych oszacowan.
Podczas rozmowy z jednym z kolegow z projektu na temat tych wlasnie oszacowan uslyszalem cos czym chcialbym sie podzielic.

"Prognozowanie jest trudne zwlaszcza jesli chodzi o przyszlosc."
"Dlaczego nasz leader prosi nas co piatek o aktualizacje oszacowan?
On gra w totolotka i uwaza, ze jestesmy najlepszym generatorem liczb losowach."

Ha ha ha ha...

sobota, 17 grudnia 2011

Szacowanie - od czego zaczac?

Szacowanie to moj temat nr 1 na rok 2011. Naczytalem sie sporo, naszacowalem i w pracy i poza, napopelnialem bledow, nawalilem wiele razy. Dyskutowalem z kilkoma osobami live, na forach, grupach i chcialbym to podsumowac. Najbardziej interesuje mnie poznanie mechnizmow psychiki czlowieka, ktore maja zasadniczy wplyw na szacowanie. Kolejny aspekt to sprawa swiadomosci jak moje szacowanie wplywa na to co robia inni czyli poszerzenie horyzontu i uswiadomienie sobie pewnych waznych zaleznosci. Na koniec wspomne ogolnie o pewnych metodach pomagajacych w szacowaniu.

Zacznijmy od tego oto meterialu. Linda Rising bardzo ciekawie tlumaczy skad biora sie niektore bledy oszacowan i jak sobie pomoc:
Linda Rising: Deception and Estimation: How We Fool Ourselves. cz1 cz2

piątek, 25 listopada 2011

Czy znasz wystarczajaco dobrze narzedzia, ktorych uzywasz?

Jaka jest twoja odpowiedz na to pytanie? Nie badz taki surowy ;) przeciez jestes wazna, nieprzecietna osoba! Jak trzeba bedzie to nauczysz sie wszystkiego w 2 dni.

Zaczne moze od tego, ze glownym powodem mojej sympatii do szeroko pojetego tematu komputerow i nauki o nich jest to, ze komputery moga wykonac szybko pewne zadane przez ludzi zadania. W ten sposob moga nam ulatwic zycie. Ulatwic zycie znaczy w pewnych sytuacjach oszczedzic nasz cenny czas.

Spojrzmy teraz na pewien zespol programistow. Jest ich 6. Codziennie spedzaja w pracy 8-9 godzin. Z tego efektywnie pracuja 4-6. Tu wtrace, ze blokowanie dostepu do pewnych zasobow internetu wcale nie poprawia, a czesto pogarsza ten wynik. Dla uproszczenia przyjme ze kazda osoba pracuje 5 = (6+4)/2 godzin dziennie. Do pracy uzywaja pewnego zbioru narzedzi. Nie znaja jednak wielu zastosowan tych narzedzi. Znaja pewne ich zastosowania i do tego maje wlasne przyzwyczajenia. Co sie stanie jesli pokazesz im jak uzywac narzedzi tak aby zaoszczedzili 10 minut dziennie?

10 min * 6 osob *20 dni pracy na miesiac * 12 miesiecy = 14400 minut
14400 minut / 60 minut / 8 godzin deklarowanej pracy na dzien = 30 dni
14400 minut / 60 minut / 5 efektywnej pracy = 48 dni!

Tak. Kazdy latwo sobie dalej przemnozy ile to pieniedzy (programisci pomnoza przez p, managerowie przez p*m, gdzie m>8). Jaki z tego wniosek?
Doskonalenie rzemiosla do pewnego poziomu oplaca sie.
W kolejnych postach opisze historie programisty Henia, ktoremu udalo sie wprowadzic pewne usprawnienia w projekcie, w ktorym pracuje. Zastanowimy sie tez ile oszczednosci moglo to wprowadzic.
A ile oszczednosci moze to wprowadzic w twojej pracy, niekoniecznie zawodowej?

wtorek, 25 października 2011

Czytanie między wierszami ma swoje minusy

Dużo dobrego słyszałem o polskich programistach, którzy z byle jakie specyfikacji potrafią zmajstrować solidny program. Jak oni to robią? Z tego co udało mi się zaobserwować stosuję metodologię CzytajMiędzyWierszami. A kim są ci, którzy bardzo lubią tą metodologię? Są to ludzie, którzy z różnych powodów opracowują niestarannie wymagania klienta, piszą nieprzemyślaną specyfikację, później to zatwierdzają i przekazują dalej (cokolwiek to znaczy).

Oto programista Henio dostaje do wyklepania CRa. Widzi jego opis zarejestrowany w BTS, widzi komentarze, jakieś dodatkowe wyjaśnienia, linki do UseCase'ów, widzi maile z kolejnymi potwierdzeniami od specyfikatorów i testerów, wszystko jest ok. Henio jest pilnym programistą i już niejedno na swojej programistycznej ścieżce widział. Po pierwszym czytaniu Henio widzi, że to co jest w BTS i to co jest w UseCase'ach to nie to samo. Henio zna metodologię CzytajMiędzyWierszami wie kiedy jest deadline i wie jeszcze, że żeby odkręcić te kilka szczegółów trzeba porozmawiać (Henio wie, że maila wysyła się, kiedy nie trzeba czegoś szybko załatwić) z 3 osobami, wyjaśnić im co jest nie tak, poprosić o komentarz, posłuchać ich wyjaśnień i dostać od nich poprawione wersje. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze pośrednio kierownik projektu, który zablokował pliki, ponieważ dostał informację, że wszystko jest zapięte. Tak się składa, że do pokoju Henia przyszedł Zenek. Henio przedstawił sprawę Zenkowi i zapytał co by Zenek zrobił. Zenek też zna metodę CzytajMiędzyWierszami do tego zna jeszcze NieCzytajMiędzWierszami. Zenek pyta Henia co się stanie jeśli CR zostanie wyklepany i pójdzie do testów. No jak to co? Testerzy przeczytają specyfikację i go przetestują, tzn przetestuję część. To co stoi między wierszami pominą. W końcu po to mamy specyfikację i wymagania, żeby na nich polegać. CR trafi na produkcję. Przyjdzie kilka bugów, się poprawi i jakoś będzie - pochodna code and fix. Ktoś nie dostanie na czas swojego samochodu, ktoś dostanie paczkę z tygodniowym opóźnieniem, innych 1000 osób będzie musiało dalej drukować i pewne dokumenty zamiast móc je przekazywać drogą elektroniczną. No chyba, że Heniu poświęci swój cenny czas, jaki spędza w pracy na zrobienie czegoś naprawdę dobrze i na poziomie. Co zrobi Heniu? A co zrobisz ty w takiej sytuacji?

czwartek, 29 września 2011

Przestaje narzekac na waterfall - serio !

People matter! No ale jak people decyduja zeby olowek ostrzyc widelcem to.... to stwierdzenie "People matter!" dopiero nabiera mocy, znaczenia i .... kto wie czego jeszcze. A teraz do rzeczy.

Dla wszystkich narzekajacych na waterfall:
http://www.scrumology.net/2011/07/19/stop-blaming-waterfall/
Nastepnie obowiazkowo!:
http://www.thoughtworks.com/the-new-methodology
A potem dyskusja z kolegami i kolezankami przy herbacie. People matter!

czwartek, 25 sierpnia 2011

Ordnung 1.1 beta

Dzisiaj po przyjechaniu z pracy do motelu zagaiłem do kolegów siedzących na ławce. Normalnie "Wie geht's?" Usiadłem z nimi i zaczeliśmy rozmawiać. Powiem szczerze, że moją motywacją była tym razem chęć pozbycia się nadmiaru warzyw ( a i tak ich już dużo rozdałem ). No więc po jakimś czasie zapodałem temat jak ja to nazwałem eko-bio-gemuese i sprawa załatwiona. W trakcie rozmowy opowiedziałem im o mojej przygodzie z mieszkaniem. Jeden z kolegów, który pracuje w podobnej instytucji wyjaśnił mi, że do nich pryszło drogą elektroniczną kilka tysięcy podań i nikt na nie nie zamierza odpowiadać. Popyt jest tak duży, że nie boją się, że sprzedaż spadnie. No i ludzie sami do nich wydzwaniają dokładnie tak jak ja.
W jednej z kuchni motelu, w którym mieszkam znalazłem taką oto piękną instrukcję - nazwałem ją Ordnung 1.1 beta. Bardzo mi się spodobała.

środa, 10 sierpnia 2011

Dziś płakałem

W pracy posiedziałem z kolegą nad logiką aplikacji. Poszło całkiem sprawnie, dużo wziąłem. BTW kolega ten jest niezwyczajny - łysa glaca, biała jak śnieg koszula, czarne dżiny i wysokie martensy pod nimi ukryte. Jak założył kurtkę to jeszcze czekałem żeby podwinął nogawki. No może to jakieś stereotypy - tak po prostu lubi. Dzisiaj mu powiedziałem, że pochodzę z egzotycznego kraju nad Wisłą... ogólnie jest sympatyczny.
Po powrocie do mieszkania zobaczyłem zdjęcie Janka - Gosia mi przesłała. Załatwiło mnie... płakałem... poszedłem pobiegać... wiał wiatr, ja biegłem... płynęła barka, jechał pociąg...

wtorek, 9 sierpnia 2011

W poszukiwaniu ludzi, tych ludzi

Nadrabiam zaległości. Wprawdzie mamy dzisiaj wtorek ale pozwolę sobie cofnąć się do niedzieli.
Gdzieś niedawno widziałem taki napis: People matter... i coś tam jeszcze. Tylko gdzie ci ludzie, gdzie ich znaleźć. No więc ja szukam ich we wspólnotach chrześcijańskich. Szukam ludzi, z którymi mnie coś łączy mimo, że mówimy w innych językach, mieszkamy w innych krajach. Przejrzałem listę tzw wolnych wspólnot ewangelickich - bo z takimi mam od dłuższego czasu do czynienia i pojechałem na nabożeństwa. No i oprócz uczestnictwa w nabożeństwie miałem okazję poznać dwie osoby, trochę porozmawiać, dowiedzieć się co się dzieje w mieście, jak jest z mieszkaniami, itp. People matter. Będzie dobrze.
W niedzielę udało mi się jeszcze zwiedzić Braunschweig. To zdecydowanie ładniejsze miasto. Jednak ze względu na dojazdy zdecydujemy się na mieszkanie w Wolfsburgu.