Szukam mebli, sprzętu do kuchni, czekam na podłączenie netu w mieszkaniu....
Na jednej wystawce znalazłem fajną szafkę. Mam nadzieję, że Małgosi i Jankowi się spodoba...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą byt. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą byt. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 6 września 2011
wtorek, 30 sierpnia 2011
Najważniejszy dzień w życiu
Wczoraj jest historią, a jutra nie ma.... śpiewa Maleo Reggae Rockers
Najważniejszy dzień w życiu to DZISIAJ.
Dzisiaj wstałem o 6:00, ogarnąłem się, zjadłem kanapkę z żółtym serem i kiełbasą, taką składaną. Obrałem dwa jabłka, pokroiłem w kawałki i zapakowałem do plastikowego pojemnika, wsadziłem do torby. Wyszedłem do pracy. Grzebałem w kodzie, pisałem, analizowałem, rozmawiałem. Wypiłem w trakcie trochę wody, jedną herbatę i dwie kawy z mlekiem. Zjadłem obiad ze kolegami z pracy. Po pracy załatwiałem formalności związane z mieszkaniem, robiłem zakupy. Wędrując po sklepach wychodziłem z podziwu ile tego mamy do dyspozycji. Oddałem butelki po wodzie mineralnej i po piwie. Kupiłem bułkę, resztę mam w lodówce. No dobrze, kupiłem Paulanera Weissbier - chcę się przekonać co to takiego. Wróciłem do mieszkania. Włączyłem płytę lovestory. Właśnie skończył się dzisiejszy Paulaner...
Najważniejszy dzień w życiu to DZISIAJ.
Dzisiaj wstałem o 6:00, ogarnąłem się, zjadłem kanapkę z żółtym serem i kiełbasą, taką składaną. Obrałem dwa jabłka, pokroiłem w kawałki i zapakowałem do plastikowego pojemnika, wsadziłem do torby. Wyszedłem do pracy. Grzebałem w kodzie, pisałem, analizowałem, rozmawiałem. Wypiłem w trakcie trochę wody, jedną herbatę i dwie kawy z mlekiem. Zjadłem obiad ze kolegami z pracy. Po pracy załatwiałem formalności związane z mieszkaniem, robiłem zakupy. Wędrując po sklepach wychodziłem z podziwu ile tego mamy do dyspozycji. Oddałem butelki po wodzie mineralnej i po piwie. Kupiłem bułkę, resztę mam w lodówce. No dobrze, kupiłem Paulanera Weissbier - chcę się przekonać co to takiego. Wróciłem do mieszkania. Włączyłem płytę lovestory. Właśnie skończył się dzisiejszy Paulaner...
czwartek, 25 sierpnia 2011
Ordnung kann sein, kann ale nie muss
Ordnung kann sein. No a kann to nie muss. Więc sytuacja wyglądała tak. Zarejestrowałem się w 3 agancjach, które dysponują mieszkaniami i od nich można coś wynająć. Jak mają oferty to przesyłają na email lub dzwonią. W moim przypadku to ja pisałem do nich maile i dzwoniłem, średnio 2 razy w tygodniu. Po kontakcie z mojej strony dostawałem pewne propozycje - większość to słabizna. No i dostaję wczoraj maila od pastora Stafan - zapoznaliśmy się wcześniej na spotkaniu wspólnoty Lammburg - w którym mi pisze, że znalazł w lokalnej gazecie ciekawe ogłoszenie, w świetnej lokalizacji. Zaraz tam zadzwoniłem i umówiłem się z Panią Kusuke.
Mieszkanie od razu mi się sopdobało - to już połowa sukcesu. Pani Kusuke nie mówiła dobrze po niemiecku więc na pytanie "Do you speak English?" odpowidziała szczerym uśmiechem. Przyjachała do Niemiec z Japonii jakies 2 lat temu i pracuje tu jako nauczycielka j. angielskiego. Spadłem je, że tak powiem z nieba bo do końca sierpnia chce się wyprowadzić do innego miasta i agencja - tak dokładnie, jedna z tych, w której jestem zarejestrowany - nikogo nie może jej znaleźć. Gdzie ten Ordnung? Dobrze, że sama umieściła ogłoszenie w gazecie.ufff. Więc pogadaliśmy sobie, ja opowiedziałem o mojej sytuacji i tu się dobrze zrozumieliśmy - imigranci w Niemczech. Mieszkanie oglądało w sumie 9 osób, a zamieszkam tam ja z moją rodzinką :)
Trzeba je będzie tylko trochę odświeżyć bo Ordnung tam był japoński. Jak tylko się zadomowimy będziecie mogli przyjechać nas odwiedzić.
poniedziałek, 15 sierpnia 2011
Pierwszy weekend
W piątek pracowałem krócej niż zwykle. Dlaczego? Dlatego, że postanowiłem spędzić weekend z rodziną. Wsiadłem w mojego Korsacza i po pięknej niemieckiej autostradzie popędziłem do Małgosi i Janka. Wcześniej nic im o tym nie mówiłem - to była naprawdę udana niespodzianka. Tam jechałem 7 h - z Bielan do Trzebnicy 1,5. Powrót 6h. Przy okazji pobytu naprawiłem rurę wydechową, która mi się urwała i wisiała na drucie (moje autorskie rozwiązanie) wydając piękne sportowe odgłosy. Piękny weekend, a Janek jak się zmienił - oj.... dobrze jest mieć do kogo wracać.
środa, 10 sierpnia 2011
Praca, posiłek, sen
Rytm. Czy go czujesz? Czy go masz? Jaki jest twój rytm? Dobry czy zły? Rytmu nauczyła mnie w dużej mierze moja żona Małgosia. Mama uczyła mnie też ale jakoś bardziej dotarło to do mnie przez żonę. Może dlatego, że więcej się rozumie jak człowiek jest starszy. Najbardziej jednak przekonało mnie to co zaobserwowałem patrząc na pierwsze miesiące życia mojego synka Janka. Małgosia wprowadziła porządek i nauczyła tego Janka. Kładliśmy Janka zawsze o 18-19 spać. I teraz w tych godzinach on już śpi. Ma swój rytm, ma porządek. Widzę, że to mu służy i nam też. Więc ja też narzuciłem sobie tu na wyjeździe rytm. Praca (od 7-8 do 17), posiłek, sport (codziennie 30 minut biegania), sen (idę spać nie później niż o 23). Do tego lista rzeczy do zrobienia, których nie odkładam na jutro. Taki jest mój obecny rytm.
sobota, 6 sierpnia 2011
Sprawy pracowe i bytowe
Dostałem informacje, że w zaczynam w poniedziałek o 10:00 od spotkania z moim PMem.
Miałem już okazję z nim rozmawiać wcześniej, kiedy omawiany był projekt, kiedy się poznaliśmy.
A co my tu właściwie w tym Wolfsburgu mamy? Ano mamy kilkadziesiąt hektarów fabryk - siedziba główna VW - z panem Martinem Winterkornem siedzącym nad tym wszystkim i kierującym. Jest tu też centrum informatyczne koncernu - tu się po naprawdę dużo dzieje.
Samo miasto jest mówiąc wprost nieciekawe. W sumie bardziej niż miasto interesują mnie ludzie. Na to stawiam. Poznanie ciekawych ludzi, z którymi można coś robić wspólnie jest priorytetową sprawą poza pracą. Koszty życia podobne do wrocławskich z wyjątkiem prądu i usług (naprawa samochodu, pralki, położenie kafelków, etc.) No i to co się szybko czuje to infrastruktura na poziomie czyli brak korków i dobre drogi wszędzie.
Tak przy okazji to ciekawa jest historia tego miasta. Pracowało tu masę Polaków niestety nie z własnej woli. Kiedy chodzę po mieście i obserwuję starsze budynki próbuję sobie wyobrazić jak rzesze ludzi szły codziennie do fabryk... No dzisiaj też chodzą rzesze, sprawy się poukładały jakoś, wiemy jak jest.
Subskrybuj:
Posty (Atom)